
Słonko świeci, ptaszki śpiewają, dzieci się cieszą. Uczniom minęła połowa wakacji, studentom trochę mniej. Na ulicach widać uśmiechnięte twarze, ludzie opalają się na balkonach i nie ma z kim wyjść na miasto, bo większość wyjechała. A to na obóz, a to z urlopującymi rodzicami. Niektórzy natomiast siedzą przed komputerem i nudzą się niemiłosiernie. Dobra rada Wujka Ave: idź na spacer.
W naszym składzie małe zmiany: na urlop wyjechały Redone i Latien. Pierwsza Pani przekazała swój dobytek mnie. Miejsce drugiej Pani zajął wojto16.
Ze względu na dość spore zamieszanie wakacyjne ten numer nie wygląda tak, jak miał wyglądać. Między innymi nie ma wywiadu. Mam nadzieję, że nam to wybaczycie, a my postaramy się Wam to wynagrodzić w następnym numerze.
Ave!
REKRUTACJE
W tym odcinku rekrutacje zostały opisane przez Kelly’ego, który zaskarbił sobie naszą dozgonną wdzięczność i Medal za Zasługi dla Bloga. Aktualizacji o rekrutacje, które się od tego czasu pojawiły, dokonał wojto16, który (jak już wiecie ze wstępu) obejmuje ten dział.
[Resident Evil] Cena życia
Sekal podjął się postraszenia kilku chętnych. W sesji opartej o fabułę serii gier spod szyldu Biohazard, znanego powszechnie jako Resident Evil, można spodziewać się hord zombi i mutantów, galonów krwi oraz mrocznego klimatu. Jednak krwawa jatka nie będzie tutaj odgrywać najważniejszej roli. Tym co się liczy jest tylko i wyłącznie postać. Zamiast twardych i beznamiętnych komandosów będziecie zmuszeni do odgrywania ról ordynaryjnych osób postawionych w ekstraordynaryjnej sytuacji. Jeśli masz minimum 15 lat i lubisz horrory ruszaj do miasteczka Everett, by sprawdzić jak długo przetrwasz nim staniesz się pożywką dla mas (umarłych). Czas nadsyłania kp trwa jeszcze do 16 sierpnia.
[Warhammer FRP II ed.] Zaczęło się w Behemsdorfie…
Dla wszystkich miłośników Młota Wojny xeper organizuje wycieczkę do wsi Behemsdorf w Starym Świecie. Obowiązują też pewne reguły, reguły drugiej edycji tegoż systemu. Xeper planuje szybko toczącą się sesję z udziałem czterem początkujących postaci. Zapewni to brak wymogu pisania długich postów. Jeśli ktoś nie lubi ślamazarnego tempa i tygodniowych oczekiwań na kolejne posty to ta sesja jest w sam raz dla niego. Rekrutacja potrwa jeszcze do 7 sierpnia.
Łaska wyboru [WFRP II edycja]
Sesjami w świecie Warhammera obrodziło niczym grzybami po deszczu. W tym przypadku mamy do czynienia z ładnym prawdziwkiem. No, może trochę robaczywym w środku, ale wiadomo, wymóg tego świata. Niezwykle zdolny duet Hellian i Marrrt spłodził (bez podtekstów) miasto-państwo zwane Pleven, a tam jako banda niewolników mierzyć się będziecie ze smrodem, brudem, przemocą i innymi tego rodzaju pysznościami. Podobnie jak w poprzedniej opisanej przeze mnie sesji dużą rolę w historii odgrywać będzie kopalnia (mania jakaś czy co?), w której przyjdzie ochotnikom pracować. Na szczęście wstępne opowiadanie gwarantuje wplątanie się w aferę, przy której wrzucenie pierścienia do oddalonej o wiele kilometrów dziury to mały pikuś. Wymagana jest regularność (1 post na 5 dni), ładnie opisana historia i karta postaci wedle zasad II edycji (ciekawe ile razy jeszcze dzisiaj to napiszę). Czas macie do północy 12 sierpnia (czyli w sumie 13 sierpnia).
[Inne] – Antyutopia – Novus Ordo Seclorum
Marzyłeś żeby zostać gumisiem? A może chciałbyś wraz z Gargamelem zaatakować i zmiażdżyć wioskę Smerfów? Niestety, brody nie zamierza dać ci szansy na realizację tych marzeń. Jednakże jeśli podobała ci się powieść Orwella „Rok 1984” ta sesja prawdopodobnie wzbudzi twoje zainteresowanie. Wyobraź sobie. Wiedziesz spokojne życie w mieście z systemem totalitarnym, z ograniczoną swobodą, oddychając nawet bez potrzeby uzyskania zezwolenia władz. A tu raptownie jacyś chmyzie wszczynają powstanie burząc całą sielankę. I weź tu człowieku utrzymaj nerwy na wodzy. Chociaż… czy naprawdę system jest tak idealny jak wam się do tej pory wydawało? Wcielając się w dotychczasowych zwolenników systemu waszym głównym celem będzie znalezienie odpowiedzi na to pytanie. I pamiętajcie. Wielki Ojciec patrzy.
[DnD: FR] Wigilia Końca Świata
Wysypało coś nam przygodami na pięknych ziemiach Faerunu. Kolejną z nich proponuje Fehu. Wymóg 5-iu graczy, obiecana długa rozgrywka, pożądane odpowiednie zaangażowanie. To ostatnie zresztą, przydałoby się nie tylko w tej sesji.
Początek wydaje się wesoły:
- gracze nie posiadają ekwipunku,
- piąty poziom doświadczenia,
- tysiąc czterysta dziewiąty rok rachuby Dolin.
Jednym słowem, jesteście goli, bosi i weseli, ale ambitni i już coś tam potraficie. Idealny materiał na bohaterów ratujących świat. Jeżeli chcecie się tego podjąć, Fehu zaprasza. GM nie określa szczególnego terminu rekrutacji, ale po prostu czeka na dobre karty.
Wilkołak: Apokalipsa – Szczyty Ałtaju
Ratkin, Wilkołak i doborowa stawka zgłaszających się graczy. Ech, gdybym to ja jeszcze naprawdę lubił WoD … Ale lubię co najwyżej średnio, dlatego tylko opisuję zachęcając do sesji, na którą wielu oczekiwało, sądząc po rozmaitych wpisach na forum. Wilkołaka chciano! No to teraz jest. Ogólnie: Kraków, Smok Wawelski i wataha walczących za Gaję wilkołaczek oraz wilkołaków. Do 2-ego sierpnia kp. Wymagana znajomość podstawki, choć nie znaczy to, że starzy WoDowi wyjadacze nie będą się dobrze bawić. A zapomniałbym, ważna kwestia, sesja toczy się w„Starym Świecie Mroku”.
[Autorski] Kryształy magii
Prowadzi Szaine. Autorska sesja fantasy w magicznych klimatach dla nieograniczonej ilości graczy. Pod warunkiem świetnej kp, rzecz oczywista. Rekrutacja wstępnie do 30-ego lipca. Prześledźmy wymagania. Hm, częstotliwość postowania co najmniej jeden tekścik na 4 dni. To mi się podoba. Ale dalej gorzej: „od graczy oczekuję myślenia podczas sesji, przejmowania inicjatywy i opisywania gestów, zachowania, takich drobnych rzeczy, która często bywają istotne.” Tfu, „myślenie”! Co za wymaganie, bo resztę bym jakoś spełnił, a tak … niestety. No cóż, sesja nie dla mnie, ale dla wszystkich ambitniejszych, na pewno.
[Autorski] Krwawy Zew
To taki WoD bez WoDa. Kayas jako GM daje niepowtarzalną szansę graczom na zdemolowanie Poznania jako banda wilkołaków. Jeżeli więc ktoś nie lubi tego staropolskiego grodu … uf, problem, chyba jednak nie będzie demolki. Sesja ma ponoć bardziej opierać się na polityce i robieniu w bambuko krwiopijczych wampirów. Cóż, trudno, takie także bywają ciekawe, tym bardziej, że akcja szykuje się dosyć szybka, jakieś 2 posty na tydzień dla piąteczki chętnych graczy. W tej całej wilkołaczej grupie może znaleźć się rodzynek. Cytuję „jeśli ktoś jest gotowy na troszkę trudniejsze zadanie, mogę wprowadzić 1 postać wampira wysłanego przez Radę.” Może być naprawdę całkiem ciekawie.
Pomiędzy szczęściem a cierpieniem [storytelling]
Vavalit przedstawia czyściec. Biorąc pod uwagę obrazki przypomina on wprawdzie bardziej sceny znane z „Rio Bravo” czy „Strzelaniny w OK. Coral” niżeli to, co się zazwyczaj kojarzy z tym miejscem. Ale wcale nie znaczy to, że sesja będzie kiepska! Biorąc właściwie pod uwagę staranność przygotowania rekrutki, zapowiada się coś całkiem sensownego i dającego nadzieję na kupę fajnego grania. Tym bardziej, że GM wydaje się prostodusznym chłopem, przynajmniej sądząc po zdaniu: „5 osób zgłosiło chęć uczestnictwa, ale chciałbym jeszcze z dwóch/trzech graczy, aby było kogo zabić”. Szczerze i konkretnie. Jeżeli więc ktoś chce przyjąć wyzwanie, może spróbować do 2-ego sierpnia przekonać do siebie GMa, że to właśnie on powinien zostać wybranym szczęśliwcem
[Monastyr]- Niespodziewana Wolta
Sesja Monastyru prowadzona przez Lindstroma. System nam mniej więcej tak, jak gramatykę języka chińskiego, czyli wcale, ale to, co opisuje GM, wydaje się całkiem sensowne. Gracze maja więc szansę na ciekawą sesję. Warto postarać się więc, tym bardziej, że jest chwila na przygotowanie karty, do 16-ego sierpnia mianowicie. Dużym plusem rekrutacji wydaje się elastyczność Lindstroma, który oprócz własnych pomysłów chce dostosować sesję do preferencji graczy. Ano, zobaczymy.
[Autorski;Storytelling] Swarme – Przekleństwo Starożytnych
Nowa na LastInn Mubashi zaprasza na coś stanowiącego połączenie różnego rodzaju postapoliptyków – „Jestem legendą”,”Fallout”,”28 dni później” etc. Z powyższych zetknąłem się wprawdzie wyłącznie z tym drugim, ale miłośnicy rzeczony klimatów pewnie znają wszystkie. Sama rekrutacja budzi zaufanie. Ładny tekst na początek i szansa dla 5-iu graczy wcielenia się w osobników mających kłopoty. Tak samo zresztą, jak niemal cała pozostała populacja. Szczerze mówiąc, gdybym lubił tego typu klimaty sam może spróbowałbym. Mubashi wydaje się miłą, rozsądną, ale jednocześnie wymagającą panią GM. Przynajmniej sadząc z lektury postów rekrutacyjnych. Warto spróbować, bo czasem taka nowa osoba okazuje się perełką. Kp przysyłać można na pewno do 31-ego lipca, a w razie potrzeby, zawsze warto się skontaktować z MG.
[Storytelling] Koszmar
Propozycja Dreaka to dla mnie koszmar, bowiem gatunek survival horror kompletnie mi nie odpowiada, ale dla tych, co lubią taką zabawę, rzecz przedstawia się całkiem odmiennie. Ogólnie chodzi o przeżycie 23-ech dni w starym domu, podczas gdy najmroczniejsze siły świata próbują graczy ucapić na rozmaite sposoby. Rajcuje Cię? Mnie nie, ale nie wątpię, że GM jest w stanie znaleźć piątkę graczy uwielbiających takie klimaty. Szczególnie polecam do rozważenia zdania z rekrutacji:
” I nie chcę chojraków którzy niczego się nie boją.”
” Chcę fanów sztuki i architektury, a nie karabinów i walki wręcz.”
Całkiem pozytywnie. Życzę powodzenia.
Sesja Klanarchii
To raczej wstępne umawianie się, co do gry, niżeli konkretna rekrutacja. Ale jak zwał, tak zwał. Macharius zaprasza. Klanarchia to rzecz wydana niedawno i wzbudzająca zdecydowanie pozytywne emocje. Na razie nowi właściciele podręcznika ostro czytają oraz ustalają szczegóły. Warto spróbować się załapać. Czas jest, gdyż, wydaje się, ze względu na sezon wyjazdów wypoczynkowych, rekrutacja jeszcze trochę potrwa.
[Autorski, Storytelling] Sesja w Nieludzkich Realiach
Prowadzi Zu w rzeczywiście trochę nietypowych realiach, ale może być całkiem ciekawie. GM najpierw zostawił kilka dróg graczom do wyboru pytając, czego by oczekiwali? Na wejście zgłosiły się trzy dziewczyny. Widać chłop ma jakiś patent! Albo osobisty urok, który potrafi przelać na papier. Sama zaś sesja, czy raczej dwie to … chyba zapraszam do poczytania. Kiedy przejrzałem bowiem kolejne posty rekrutacyjne sytuacja zmieniała się kilka razy. Prawdopodobnie jest jeszcze szansa na najpopularniejszą sesję „przemyśleniową”, jak ją nazywa GM, a jeżeli nawet nie, to na inną z propozycji przedstawianą w poście rekrutacyjnym przez Zu.
Z serii “Yarot prawdę Ci powie”
Erpegowiec Metalowiec odcinek 23 „Koncerty”

Ave!
Koncertowe lato w pełni. O dziwo, tym razem i w Polsce coś się dzieje. To cieszy, bo zwykle trzeba było jechać do Niemiec albo Czech by załapać się na fajne festiwale. Lato zaczęło się już całkiem nieźle. Rozpoczął tradycyjnie Opener, Eska Rock Festiwal w Szczecinie, potem Knockout w Krakowie, Castle Party w Bolkowie i Hunter Fest w Szczytnie. Wrażeń sporo, wspomnień bez liku i kolejne fajnie spędzone dni. Bo co takiego pcha mnie, człowieka słuchającego na co dzień muzyki z CD lub MP3, na takie właśnie wydarzenia? Bo przecież nie tylko chęć posłuchania zespołu. I to jest prawda, nie tylko.
Oczywiście muzyka jest najważniejsza. To, co wiele razy słyszeliśmy w radio albo na płytce, chcielibyśmy usłyszeć osobiście i dousznie z ust samego wykonawcy. Nigdy nie jest tak samo i zawsze jest super. Czekam na te chwile i choć wiem, że słyszałem już ten kawałek wiele razy, to zawsze jest to dla mnie niesamowite przeżycie. Szczególnie, że sama oprawa zwykle jest nietuzinkowa. Kto był na koncercie „Metallicy” i słyszał „Nothing Else Matters” to wie, o czym mówię. Kawałek może być ograny niemiłosiernie, ale to właśnie na ten jeden czekamy całe lata by móc go usłyszeć.
Poza muzą liczy się atmosfera. Bez niej nie wyobrażam sobie dobrego festiwalu. Chcę go przeżyć najpełniej i najlepiej a tego bez znajomków, spotkania, śmiechów i rozmów nie sposób sobie wyobrazić. W takim Castle Party bez tego byłoby zaledwie poprawnie. A to jest właśnie miejsce, gdzie muzyka to tylko element składający się na całość tego niesamowitego spotkania ludzi. Bardzo pouczająca w tej kwestii była reklama bodajże Żywca – „nieważne gdzie, ważne z kim”. Jak ma się znajomych, którzy tylko czekają by gdzieś pojechać się zabawić, to nie jest ważne, czy to będzie Szczytno, Szczecin czy Rzeszów. I tak wiadomo, że zabawa zaczyna się już w pociągu.
Festiwale dają coś, czego nie znajdzie się na zwykłym koncercie. Zwykle trzeba coś więcej niż tylko wyjść z domu i wsiąść do autobusu. W wymiarze festiwalowym robi się z tego cała wyprawa. Zapomina się o codzienności, o troskach i o tym, co zostaje za tobą. Liczy się tylko to, co przed tobą i w perspektywie super zabawa. Często jest tak, że spotyka się nowych ludzi. Zwykle są to tacy sami wariaci jak ty i od razu gadasz z nimi tak, jakbyście się znali od zawsze. Rozmowy o zespołach, o muzyce i o życiu mogą toczyć się nawet pod sceną, co szybko zakańczają pierwsze riffy ze sceny.
Nie wiem, czy oglądaliście film „Metal: A Headbanger`s Journey”. Jest tam taka scena, bodaj na zakończenie, gdzie narrator tego całego dokumentu trafia na koncert do hali. I jest pokazany moment, gdzie zmierza pewnym krokiem mając przed sobą wielką salę wypełnioną ludźmi, światłem, skandowaniem i muzyką. To ten moment powoduje, że człowiekowi skóra na plecach się jeży. To dla niego warto chodzić na takie imprezy i poczuć ten dreszczyk. Bo tego nie da się przeżyć słuchając płytki na słuchawkach czy przeczytać w gazecie o tym. Jeśli się nie miało tego w nogach, głowie czy każdym siniaku, to nie ma się o tym pojęcia, jak to naprawdę jest.
A na koniec tego zostawiłem sobie jeszcze sprawę picia. O innych używkach nie mówię, bo nie stosuję ale są, choć to raczej margines (przynajmniej na razie). Piwa na takich imprezach leje się morze. Wyobrażenie samego metalowca musi zawierać piwo w postaci butelki, puszki lub bodaj plastikowego kubeczka. Nie powiem, lubię. Nie powiem, czasami piję bo mam ochotę się z kimś napić i chociażby razem zaśpiewać (na trzeźwo się nie da J ). Tylko, że jak ze wszystkim, tak i z tym ważny jest umiar. To nie sztuka nastukać się przed imprezą a potem leżeć pod ścianą i nieprzytomnym przebyć koncert. Ma się wtedy takie zajefajne wspomnienia, że hej. Szkoda kasy na coś takiego. Naprawdę. Z drugiej strony, czasami zdarza się nawet, że człowiek nawet kropli nie wypije, bo tak był zajęty rozmowami. To pokazuje, że picie nie zawsze jest potrzebne i jest tylko dodatkiem – nigdy celem.
Przede mną jeszcze najważniejsza w tym roku wyprawa – na „Brutal Assault” w Jaromerze. Naprawdę spora impreza. Na Wacken w tym roku nie udało się dostać, więc pozostaje Brutal. Jak było i czy było fajnie – napiszę w następnych odsłonach blogu. Podobnie jak o innych letnich zdarzeniach tego typu, o których wspomniałem.
Vale!
Yarot