<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Numer 43 &#8211; Nie będzie podsumowań</title>
	<atom:link href="http://lastinn.net/numer-43-nie-bedzie-podsumowan/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lastinn.net/numer-43-nie-bedzie-podsumowan/</link>
	<description>O LastInn, dla LastInn, przez LastInn</description>
	<lastBuildDate>Mon, 23 Apr 2012 17:36:13 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
	<item>
		<title>Autor: Karnawał Blogowy RPG #7: Gracze &#8211; podsumowanie &#171; 3k10</title>
		<link>http://lastinn.net/numer-43-nie-bedzie-podsumowan/#comment-349</link>
		<dc:creator>Karnawał Blogowy RPG #7: Gracze &#8211; podsumowanie &#171; 3k10</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2010 14:58:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lastinn.net/?p=847#comment-349</guid>
		<description>[...] 15. Yarot - Wszyscy jesteśmy graczami [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] 15. Yarot &#8211; Wszyscy jesteśmy graczami [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Yarot</title>
		<link>http://lastinn.net/numer-43-nie-bedzie-podsumowan/#comment-348</link>
		<dc:creator>Yarot</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 16 Jan 2010 22:06:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lastinn.net/?p=847#comment-348</guid>
		<description>Wiem, wiem...to jest tak, jak się pisze z głowy czyli z niczego (jak mawia pewien prezenter). Po angielsku jest prościej bo jest &quot;Where Eagles Dare&quot; i pomylić się nie sposób. Podobnie jak przy &quot;Reservoir Dogs&quot;. Przynajmniej wiadomo o co chodzi, bo to jest najważniejsze - resztę można znaleźć na googlu :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wiem, wiem&#8230;to jest tak, jak się pisze z głowy czyli z niczego (jak mawia pewien prezenter). Po angielsku jest prościej bo jest &#8222;Where Eagles Dare&#8221; i pomylić się nie sposób. Podobnie jak przy &#8222;Reservoir Dogs&#8221;. Przynajmniej wiadomo o co chodzi, bo to jest najważniejsze &#8211; resztę można znaleźć na googlu <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Hawkeye</title>
		<link>http://lastinn.net/numer-43-nie-bedzie-podsumowan/#comment-347</link>
		<dc:creator>Hawkeye</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 16 Jan 2010 16:06:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lastinn.net/?p=847#comment-347</guid>
		<description>Ja taka mała uwaga Yarot odnośnie dyskusji tutaj w komentarzach ... ale &quot;Ne tylko dla Orłów&quot; to taka seria książek - poradników ... film i książka noszą tytuł &quot;Tylko dla Orłów&quot;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ja taka mała uwaga Yarot odnośnie dyskusji tutaj w komentarzach &#8230; ale &#8222;Ne tylko dla Orłów&#8221; to taka seria książek &#8211; poradników &#8230; film i książka noszą tytuł &#8222;Tylko dla Orłów&#8221;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kutak</title>
		<link>http://lastinn.net/numer-43-nie-bedzie-podsumowan/#comment-339</link>
		<dc:creator>Kutak</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 12:46:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lastinn.net/?p=847#comment-339</guid>
		<description>Co do recenzji - nie wiem, nie czytałem, ale po przeczytaniu (nawet ponownym :P) fragmentów przytoczonych przez Ciebie nie zauważyłem aż takiego &quot;wynoszenia na ołtarze&quot; Basterdsów, może po prostu z lekka zbyt wielkie uwielbienie. Możliwe, że w innych fragmentach krzyczano, że oto kino zostało stworzone na nowo - nie wiem, więc się nie wypowiadam. :)

Ale co do podobieństwa Kill Billa i Pulp Fiction muszę się jeszcze poczepiać. Piszesz o podobieństwie scen akcji. W KB jest ich pełno, fakt, ale w PF... Chwila, jakie sceny akcji? Próba ustrzelenia Julesa i Vegi, ewentualnie końcówka wątku Butcha, po spotkaniu Marcellusa na pasach... No, może jeszcze wybuchający w samochodzie łeb się od bidy załapie. Poza tym PF to tylko i wyłącznie samo gadanie, w tym także o scenach akcji. Za to w Kill Billu proporcje są kompletnie odwrócone - tu latają ręce, nogi, głowy i węże. A i historia - w PF mówi o Marcellusie, perypetiach jego ludzi i walizce-ze-świecącą-zawartością, w drugim filmie zaś chodzi o zemstę na grupie najemników... KB może faktycznie był trochę gorszy od Wściekłych Psów czy PF, ale na pewno nie był do nich podobny - łączyła te filmy tylko ręka Tarantino. I paru aktorów. ;)

Scena w piwnicy porównywalna jest IMO bardziej do początku Pulp Fiction - nie wiem, czy pamiętasz tę scenę, kiedy Jules z Vincentem jadą do ludzi, którzy chcieli &quot;wydymać pana Wallace&quot;, po drodze rozmawiając o Holandii, facecie, który masował stopy Mii Wallace itd., wciąż krążąc wokół tematu, nawet gdy podchodzą pod drzwi, odchodzą jeszcze na chwilę na bok. Ba, po wejściu gadają nawet o frytkach i ulubionym fastfoodzie, potem zaczynają już gadać o pieniądzach, zaś sama strzelanina trwa jakieś 3 sekundy. Dokładnie jak w Basterdsach. I według mnie to jest właśnie ten świetny styl Tarantino - acz nie twierdzę, że to najlepsza scena z jego filmów wszelakich. 

Podsumowując, nie jestem fanatykiem, nie  twierdzę, że wszystko czego dotknie się Quentin zmienia się w złoto - ale ten film jest według mnie świetny. Z tym, że to już &quot;styl Tarantino w stanie czystym&quot;, bez żadnych uniwersalnych czy łagodniejszych rozwiązań - jednym się spodoba, drugim nie, co tyczy się większości charakterystycznych, wyrazistych rzeczy czy postaci. Sam fakt, iż tytułowi (i zwiastunowi) Basterdsi pojawiają się może maksimum przez połowę czasu trwania na ekranie... Cóż, Quentin - jak zwykle - pogrywa sobie z widzami, robiąc to przy tym jednak w sposób starannie zaplanowany i przemyślany. Takież moje zdanie. :)

Pozdrówki ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Co do recenzji &#8211; nie wiem, nie czytałem, ale po przeczytaniu (nawet ponownym <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> ) fragmentów przytoczonych przez Ciebie nie zauważyłem aż takiego &#8222;wynoszenia na ołtarze&#8221; Basterdsów, może po prostu z lekka zbyt wielkie uwielbienie. Możliwe, że w innych fragmentach krzyczano, że oto kino zostało stworzone na nowo &#8211; nie wiem, więc się nie wypowiadam. <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Ale co do podobieństwa Kill Billa i Pulp Fiction muszę się jeszcze poczepiać. Piszesz o podobieństwie scen akcji. W KB jest ich pełno, fakt, ale w PF&#8230; Chwila, jakie sceny akcji? Próba ustrzelenia Julesa i Vegi, ewentualnie końcówka wątku Butcha, po spotkaniu Marcellusa na pasach&#8230; No, może jeszcze wybuchający w samochodzie łeb się od bidy załapie. Poza tym PF to tylko i wyłącznie samo gadanie, w tym także o scenach akcji. Za to w Kill Billu proporcje są kompletnie odwrócone &#8211; tu latają ręce, nogi, głowy i węże. A i historia &#8211; w PF mówi o Marcellusie, perypetiach jego ludzi i walizce-ze-świecącą-zawartością, w drugim filmie zaś chodzi o zemstę na grupie najemników&#8230; KB może faktycznie był trochę gorszy od Wściekłych Psów czy PF, ale na pewno nie był do nich podobny &#8211; łączyła te filmy tylko ręka Tarantino. I paru aktorów. <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Scena w piwnicy porównywalna jest IMO bardziej do początku Pulp Fiction &#8211; nie wiem, czy pamiętasz tę scenę, kiedy Jules z Vincentem jadą do ludzi, którzy chcieli &#8222;wydymać pana Wallace&#8221;, po drodze rozmawiając o Holandii, facecie, który masował stopy Mii Wallace itd., wciąż krążąc wokół tematu, nawet gdy podchodzą pod drzwi, odchodzą jeszcze na chwilę na bok. Ba, po wejściu gadają nawet o frytkach i ulubionym fastfoodzie, potem zaczynają już gadać o pieniądzach, zaś sama strzelanina trwa jakieś 3 sekundy. Dokładnie jak w Basterdsach. I według mnie to jest właśnie ten świetny styl Tarantino &#8211; acz nie twierdzę, że to najlepsza scena z jego filmów wszelakich. </p>
<p>Podsumowując, nie jestem fanatykiem, nie  twierdzę, że wszystko czego dotknie się Quentin zmienia się w złoto &#8211; ale ten film jest według mnie świetny. Z tym, że to już &#8222;styl Tarantino w stanie czystym&#8221;, bez żadnych uniwersalnych czy łagodniejszych rozwiązań &#8211; jednym się spodoba, drugim nie, co tyczy się większości charakterystycznych, wyrazistych rzeczy czy postaci. Sam fakt, iż tytułowi (i zwiastunowi) Basterdsi pojawiają się może maksimum przez połowę czasu trwania na ekranie&#8230; Cóż, Quentin &#8211; jak zwykle &#8211; pogrywa sobie z widzami, robiąc to przy tym jednak w sposób starannie zaplanowany i przemyślany. Takież moje zdanie. <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdrówki <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Karnawał Blogowy RPG #7: Gracze &#171; 3k10</title>
		<link>http://lastinn.net/numer-43-nie-bedzie-podsumowan/#comment-338</link>
		<dc:creator>Karnawał Blogowy RPG #7: Gracze &#171; 3k10</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 08:56:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lastinn.net/?p=847#comment-338</guid>
		<description>[...] 15. Yarot - Wszyscy jesteśmy graczami [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] 15. Yarot &#8211; Wszyscy jesteśmy graczami [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Yarot</title>
		<link>http://lastinn.net/numer-43-nie-bedzie-podsumowan/#comment-337</link>
		<dc:creator>Yarot</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 06:17:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lastinn.net/?p=847#comment-337</guid>
		<description>Tak liczyłem na Twoje zdanie, bo wiem, że jesteś fanem Quentina :) I &quot;Bękartów...&quot; nie przegapisz. Mea culpa - &quot;Wściekłe&quot; były psy a nie &quot;Rezerwowe&quot;, ale i tak wiadomo o co chodzi. Co do rozśmieszania - nie, żartów nie było i nie to mnie śmieszyło. Śmieszny był ton całej recenzji i to wpadanie w uwielbienie. Autorka zachowywała się tak, jakby &quot;Bękarty...&quot; stworzyły kino od nowa. Wszystko kultowe, super, ekstra i z połyskiem. Każdą scenę trzeba oglądać po 1000 razy by ponapawać się jej artyzmem. Jak dla mnie - śmiech na sali.
Idąc dalej - właśnie wielu ludzi przekonywało mnie do &quot;Bękartów...&quot;, że to świetny film. Nikt specjalnie nie mówił dlaczego, a jedyne co się pamięta to to nieszczęsne &quot;Bon giorno&quot; z amerykańskim akcentem. Większość podchodziła właśnie do tego tak, jak opisałem. &quot;No coś ty - przecież to Tarantino&quot;. Tak jakby to wszystko tłumaczyło. A dla mnie to nic nie tłumaczy. Więc nie tylko recenzenci ale i fani Quentina uważają, że &quot;Bękarty...&quot; wielkim filmem są.
KB i PF mają jak dla mnie wspólne elementy - akurat Urma to nie wyznacznik, ale sposób konstrukcji scenariusza, montaż scen i sposób pokazywania akcji. Tematyka jest różna, choć gangsterska historia w obu przypadkach też może być łącznikiem. A czy  to będzie amerykański bandzior czy japoński - to już kwestia konwencji. Dlatego widzę te dwa filmy znacznie bliżej siebie niż GB. Napisałem nawet, że to jest coś zupełnie innego - eksperyment jak dla mnie. I też, nie tylko dlatego, że nie gra Uma :)
Styl Quentina nie jest zły. O ile by go stosował konsekwentnie. GB jest na tyle różne od poprzedników, że tylko w wybranych scenach jest on widoczny. Jeśli ogląda się komedie Barei to czuć jego rękę i od razu widać, że to on. To dobrze, bo wiadomo czego się spodziewać. U Quentina jest podobnie, ale z jednym zastrzeżeniem - on kombinuje. Czasami to dobrze, a czasami źle. Scena w barze w GB jest marna gdy porównam ją ze sceną w barze we Wściekłych Psach, gdzie rozmawiają o napiwkach dla kelnerek. Jest dowcipnie, zgrabnie i bez zbędnych dłużyzn. GB to dłużyzny i tyle.
GB nie jest złym filmem. Nie napisałem, że to dno czy totalna klapa. Tylko dla mnie to przeciętniak - achów nie wzbudza, ale jest solidną pozycją. Gdyby nie szum wokół niego to bym go nie obejrzał, a tak chciałem się przekonać co to za cudo. Drugim &quot;Ben Hurem&quot;, &quot;Śmiercią komiwojażera&quot; czy &quot;Nie tylko dla orłów&quot; to on nie jest. I dobrze. Tylko, że recenzenci zapominają o istnieniu tych właśnie filmów patrząc na GB jak na ósmy cud świata.
Dzięki za uwagę - liczyłem na to :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tak liczyłem na Twoje zdanie, bo wiem, że jesteś fanem Quentina <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  I &#8222;Bękartów&#8230;&#8221; nie przegapisz. Mea culpa &#8211; &#8222;Wściekłe&#8221; były psy a nie &#8222;Rezerwowe&#8221;, ale i tak wiadomo o co chodzi. Co do rozśmieszania &#8211; nie, żartów nie było i nie to mnie śmieszyło. Śmieszny był ton całej recenzji i to wpadanie w uwielbienie. Autorka zachowywała się tak, jakby &#8222;Bękarty&#8230;&#8221; stworzyły kino od nowa. Wszystko kultowe, super, ekstra i z połyskiem. Każdą scenę trzeba oglądać po 1000 razy by ponapawać się jej artyzmem. Jak dla mnie &#8211; śmiech na sali.<br />
Idąc dalej &#8211; właśnie wielu ludzi przekonywało mnie do &#8222;Bękartów&#8230;&#8221;, że to świetny film. Nikt specjalnie nie mówił dlaczego, a jedyne co się pamięta to to nieszczęsne &#8222;Bon giorno&#8221; z amerykańskim akcentem. Większość podchodziła właśnie do tego tak, jak opisałem. &#8222;No coś ty &#8211; przecież to Tarantino&#8221;. Tak jakby to wszystko tłumaczyło. A dla mnie to nic nie tłumaczy. Więc nie tylko recenzenci ale i fani Quentina uważają, że &#8222;Bękarty&#8230;&#8221; wielkim filmem są.<br />
KB i PF mają jak dla mnie wspólne elementy &#8211; akurat Urma to nie wyznacznik, ale sposób konstrukcji scenariusza, montaż scen i sposób pokazywania akcji. Tematyka jest różna, choć gangsterska historia w obu przypadkach też może być łącznikiem. A czy  to będzie amerykański bandzior czy japoński &#8211; to już kwestia konwencji. Dlatego widzę te dwa filmy znacznie bliżej siebie niż GB. Napisałem nawet, że to jest coś zupełnie innego &#8211; eksperyment jak dla mnie. I też, nie tylko dlatego, że nie gra Uma <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Styl Quentina nie jest zły. O ile by go stosował konsekwentnie. GB jest na tyle różne od poprzedników, że tylko w wybranych scenach jest on widoczny. Jeśli ogląda się komedie Barei to czuć jego rękę i od razu widać, że to on. To dobrze, bo wiadomo czego się spodziewać. U Quentina jest podobnie, ale z jednym zastrzeżeniem &#8211; on kombinuje. Czasami to dobrze, a czasami źle. Scena w barze w GB jest marna gdy porównam ją ze sceną w barze we Wściekłych Psach, gdzie rozmawiają o napiwkach dla kelnerek. Jest dowcipnie, zgrabnie i bez zbędnych dłużyzn. GB to dłużyzny i tyle.<br />
GB nie jest złym filmem. Nie napisałem, że to dno czy totalna klapa. Tylko dla mnie to przeciętniak &#8211; achów nie wzbudza, ale jest solidną pozycją. Gdyby nie szum wokół niego to bym go nie obejrzał, a tak chciałem się przekonać co to za cudo. Drugim &#8222;Ben Hurem&#8221;, &#8222;Śmiercią komiwojażera&#8221; czy &#8222;Nie tylko dla orłów&#8221; to on nie jest. I dobrze. Tylko, że recenzenci zapominają o istnieniu tych właśnie filmów patrząc na GB jak na ósmy cud świata.<br />
Dzięki za uwagę &#8211; liczyłem na to <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kutak</title>
		<link>http://lastinn.net/numer-43-nie-bedzie-podsumowan/#comment-336</link>
		<dc:creator>Kutak</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 11 Jan 2010 22:46:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lastinn.net/?p=847#comment-336</guid>
		<description>Gdy tylko do mych uszu dobiegł cichy dono... podszept, iż ktoś rękę na &quot;Bękarty Wojny&quot; podnosi, przybyłem. Zgrozo! Yarocie, ja rozumiem, że film mógł Ci się po prostu nie spodobać - każdy ma do tego prawo, ale argumenty, które tu przytaczasz są raczej... Kiepskie. Dlaczego? Spieszę wyjaśnić.

Pomijając już fakt, że &quot;Bękarty&quot; dla mnie to najlepszy film Tarantino od czasów Pulp Fiction (lepsze były tylko Wściekłe (Wściekłe, Rezerwowe to była gra na PC, marna zresztą) Psy), nie bardzo rozumiem, dlaczego pochlebna recenzja tak Cię rozśmieszyła. Były w niej ukryte jakieś kawały? ;) I, idąc dalej tropem recenzji, kto Ci wmawiał, iż &quot;Inglorious Bastards wielkim filmem jest&quot;? Recenzenci? Cóż, jeśli film im się podoba, to chyba powinni go chwalić... :P

Dalej - tym podobieństwem &quot;Kill Billa&quot; do &quot;Pulp Fiction&quot; ostro mnie zagiąłeś. Czy te filmy mają jakiś wspólny element poza Umą? ;P Pulp Fiction w konwencji tanich opowieści o gangsterskim światku, Kill Bill to z kolei stylizowana na niby-japońską jatka. W &quot;KB&quot; Beatrice walczy z byłym kochankiem, w &quot;PF&quot; wracają po ukrywane w dupie zegarki, pozbywają się resztek mózgu z wozu i mordują Zeda... O, wiem - niechronologicznie poustawiane sceny. Ale poza tym to zupełnie inne filmy. Łączy je jeszcze specyficzna &quot;chronologia&quot;. Której w porównywanym do obu tych filmów &quot;IB&quot; nawet nie ma - to sphagetti western w klimacie filmów wojennych. Coś wspólnego? Nie bardzo, nawet Thurman tu nie gra. :P

Ale styl Tarantino faktycznie jest wyczuwalny w każdym z tych filmów. Uważasz to za wadę? Gdyby nie jego specyficzny styl, podejście do filmu, to... Co wyróżniałoby jego filmy? :P To trochę jak narzekanie, że Picasso nie malował niczego realistycznego, a Miłosz nie pisywał piosenek punk-rockowych - tylko w kółko to samo, tym samym stylem.

Co do ostatniego akapitu - gdyby film był nakręcony przez debiutanta, nie grałby w nim Brad Pitt. ;) Co do roli Landy się zgadzam, świetna, aczkolwiek stawianie malowania ust przed &quot;Akcją KINO&quot; nad sceną w piwnicy... Ta pierwsza w kinie Tarantino to rzecz dużo rzadsza i mniej charakterystyczna od drugiej - może więc po prostu oczekujesz od tegoż reżysera czegoś, czym on po prostu się nie &quot;zajmuje&quot;? ;)

Pozdr,
Kutak

PS, a Brad Pitt mówiący po włosku to akurat jeden z tych bardziej &quot;średnich&quot; dowcipów, szczególnie w zestawieniu z Landą czy Bear Jew. ;)

PS 2, a scena finałowa... Dla mnie pasowała jak ulał. Szczególnie ostatnie słowa Apacza o arcydziele.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy tylko do mych uszu dobiegł cichy dono&#8230; podszept, iż ktoś rękę na &#8222;Bękarty Wojny&#8221; podnosi, przybyłem. Zgrozo! Yarocie, ja rozumiem, że film mógł Ci się po prostu nie spodobać &#8211; każdy ma do tego prawo, ale argumenty, które tu przytaczasz są raczej&#8230; Kiepskie. Dlaczego? Spieszę wyjaśnić.</p>
<p>Pomijając już fakt, że &#8222;Bękarty&#8221; dla mnie to najlepszy film Tarantino od czasów Pulp Fiction (lepsze były tylko Wściekłe (Wściekłe, Rezerwowe to była gra na PC, marna zresztą) Psy), nie bardzo rozumiem, dlaczego pochlebna recenzja tak Cię rozśmieszyła. Były w niej ukryte jakieś kawały? <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  I, idąc dalej tropem recenzji, kto Ci wmawiał, iż &#8222;Inglorious Bastards wielkim filmem jest&#8221;? Recenzenci? Cóż, jeśli film im się podoba, to chyba powinni go chwalić&#8230; <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dalej &#8211; tym podobieństwem &#8222;Kill Billa&#8221; do &#8222;Pulp Fiction&#8221; ostro mnie zagiąłeś. Czy te filmy mają jakiś wspólny element poza Umą? ;P Pulp Fiction w konwencji tanich opowieści o gangsterskim światku, Kill Bill to z kolei stylizowana na niby-japońską jatka. W &#8222;KB&#8221; Beatrice walczy z byłym kochankiem, w &#8222;PF&#8221; wracają po ukrywane w dupie zegarki, pozbywają się resztek mózgu z wozu i mordują Zeda&#8230; O, wiem &#8211; niechronologicznie poustawiane sceny. Ale poza tym to zupełnie inne filmy. Łączy je jeszcze specyficzna &#8222;chronologia&#8221;. Której w porównywanym do obu tych filmów &#8222;IB&#8221; nawet nie ma &#8211; to sphagetti western w klimacie filmów wojennych. Coś wspólnego? Nie bardzo, nawet Thurman tu nie gra. <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Ale styl Tarantino faktycznie jest wyczuwalny w każdym z tych filmów. Uważasz to za wadę? Gdyby nie jego specyficzny styl, podejście do filmu, to&#8230; Co wyróżniałoby jego filmy? <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' />  To trochę jak narzekanie, że Picasso nie malował niczego realistycznego, a Miłosz nie pisywał piosenek punk-rockowych &#8211; tylko w kółko to samo, tym samym stylem.</p>
<p>Co do ostatniego akapitu &#8211; gdyby film był nakręcony przez debiutanta, nie grałby w nim Brad Pitt. <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Co do roli Landy się zgadzam, świetna, aczkolwiek stawianie malowania ust przed &#8222;Akcją KINO&#8221; nad sceną w piwnicy&#8230; Ta pierwsza w kinie Tarantino to rzecz dużo rzadsza i mniej charakterystyczna od drugiej &#8211; może więc po prostu oczekujesz od tegoż reżysera czegoś, czym on po prostu się nie &#8222;zajmuje&#8221;? <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pozdr,<br />
Kutak</p>
<p>PS, a Brad Pitt mówiący po włosku to akurat jeden z tych bardziej &#8222;średnich&#8221; dowcipów, szczególnie w zestawieniu z Landą czy Bear Jew. <img src='http://lastinn.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>PS 2, a scena finałowa&#8230; Dla mnie pasowała jak ulał. Szczególnie ostatnie słowa Apacza o arcydziele.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

